Moje jubileuszowe refleksje

Ocena użytkowników:  / 4
SłabyŚwietny 

Mam taki zamiar aby w jubileuszowy rok wkroczyć z pełnym przeświadczeniem, że to co działo się w minionym okresie było godne trwałego wpisania w bogatą historię Naszego Koła i oby to co zapiszę czyniło zadość tym intencjom.

Górnicze Koło Łowieckie „Szarak” w Wałbrzychu jest mi tak samo bliskie jak moje rodzinne Koło Łowieckie „Dzik” w Koźminie, które w bieżącym roku obchodzi również jubileusz. W Koźminie bowiem miały miejsce moje zaślubiny z łowiectwem, natomiast w „Szaraku” zdobyłem ostrogi działacza łowieckiego i z przynależnością do tego Koła łączę wszystkie zaszczyty i wyróżnienia, których dostąpiłem i które wpisały się w mój życiorys łowiecki.

Kiedy zaczynałem się zastanawiać nad tym „...quod bene notandum” co należy odnotować to czuję się zobowiązany do w miarę zwięzłego przedstawienia pewnych zdarzeń mających miejsce w kilku ostatnich latach i życzę sobie, aby poszczególne ich fragmenty, którym poświęcę uwagę, nie były poczytane jako nieuzasadnione gloryfikowanie pozytywnych zmian, które w tym okresie nastąpiły.

Były one konsekwencją wyrażonej demokratycznie woli wszystkich Szanownych Kolegów w momencie wybrania mnie Prezesem Zarządu Koła przy pełnym zaakceptowaniu pozostałego składu Zarządu.

Proponując ten zupełnie nowy pod względem osobowym skład Zarządu byłem przekonany, że zostanie zrealizowany mój program wyborczy, jak również byłem niejako przeświadczony, że te ambitne nowe cele osiągnę tylko wówczas, jeśli będę współpracował z nowo wybranym Łowczym Koła Kol. Stanisławem Rogaczewskim.

Jeszcze przed wyborami moje rozmowy ze Staszkiem (pozwól, że będę z Tobą ...”na Ty”) skłaniały mnie do wyrażenia poglądu, że mamy wspólne cele, że widzimy wszystkie niedoskonałości, które wymagają radykalnej zmiany a wreszcie, że kierując się dobrymi intencjami w pełnej zgodzie wywiążemy się z wytyczonych zadań. Śmiem twierdzić, i tak to teraz z perspektywy czasu oceniam, że gdyby nie Staszek i Jego niesamowite wprost zaangażowanie się w „łowczowanie” to niewątpliwie miałyby miejsce niepowodzenia przekreślające ich realizację.

Pozwólcie Szanowni Koledzy, że odtworzę z pamięci to wszystko co powinno być moim zdaniem zapisane, bowiem pamięć Nasza – niestety – bywa ulotną … „verba volant, scripta manent”.

Jako pierwszorzędne potraktuję to wszystko co było związane z zagospodarowaniem na odpowiednim poziomie obwodu łowieckiego w Wałbrzychu. Nie muszę podkreślać, że w tak pojętym zagospodarowaniu Staszek nie tracił z oczu także doniosłego problemu związanego ze skutecznym przeciwdziałaniem szkodom łowieckim i aby ich występowanie było uznane za gospodarczo „znośne”.

Pamiętam wysiłek włożony przez Łowczego w przywracaniu do poprzedniego stanu poletka przy „Kolibie” oraz poletka przy „Darz Bór”, kiedyś zwanym „polem Zawrotniaka”. W zasadzie od tego momentu wszystko się zaczęło i nagle okazało się również, że można to poletko łowiecko zagospodarować, że przekazane Nam grunty mogą służyć swoim celom, oraz że jesteśmy w stanie przyczynić się w ten sposób do minimalizowania szkód łowieckich. Gdy do tego dodam zasadzenie drzew owocowych, zagospodarowanie pola na „Bieszczadach”, permanentne wykaszanie łąk oraz staranne przygotowanie pól od strony Strugi i Starych Bogaczowic pod udane zasiewy kukurydzy, zbóż oraz nasadzenie topinamburu to uważam, że w osobie Staszka pojawił się Łowczy podchodzący do gospodarki łowieckiej z najwyższą starannością i fachowością. Równolegle wznoszone były niezbędne urządzenia łowieckie a nowe ambony z uwagi na sposób ich wykonania stanowią niewątpliwie dobrą wizytówkę Koła.

Omawiając sukcesy Staszka nie mogę przejść do porządku dziennego nad założonym sadem owocowym przy „Kolibie” oraz całkowicie zmienionym pod względem zagospodarowania polu przy „Marysieńce”.

Nadleśniczy Nadleśnictwa Wałbrzych kontrolujący Nasz obwód nie krył swojego autentycznego podziwu oraz miłego zaskoczenia widząc zmiany w zagospodarowaniu tych leśnych gruntów.

Nigdy nie zapomnę moich zmagań w odległych latach z ojcem Kol. Jasia Koconia – śp. Jakubem, aby pole przy „Marysieńce” skutecznie obsadzić topinamburem. Wszystkie próby zakończyły się wówczas niepowodzeniem. Zaznaczyć wypada, że na tym polu z uwagi na wysokość jego położenia oraz stosunkowo krótki okres wegetacyjny w zasadzie każde zasiewy skazane były z góry na niepowodzenie. Dlatego też do największych sukcesów Staszka zaliczam skuteczne zagospodarowanie tego właśnie pola. Zastanawiam się co jeszcze jest godne odnotowania i myślę, że nie trzeba zapisywać starannie gromadzonej i wykładanej rokrocznie karmy , bo to mieści się w normalnych obowiązkach każdego Koła. Przypomnieć mi tylko wypada jak wielkie wrażenie na wizytujących Nasz obwód: Prezesie ORŁ w Wałbrzychu oraz Łowczym Okręgowym PZŁ w Wałbrzychu – wywarło to wszystko co jest związane ze stanem zagospodarowania Naszego wałbrzyskiego obwodu.

 Wybacz Staszku, że nie będę się rozpisywał na temat rokrocznych wsiedleń zajęcy, ponieważ jest to zawsze obszernie odnotowywane w „masmediach” - w tym również krajowych. Wypowiedziałeś słuszną wojnę lisom w celu przygotowania łowiska do zamierzonych wsiedleń zajęcy, jak również starannie wykorzystujesz dotacje z Funduszu Ochrony Środowiska).

Dadać jeszcze muszę, że promujesz optymalne pozyskanie lisów i nie mogę w tym miejscu pominąć sukcesów odnoszonych przez Kol. Tomasza Marczaka, który rokrocznie zdobywa tytuł „Lisiarza Roku”.

Uważam, że suma Twoich osiągnięć legła u podstaw powołania Cię na zaszczytną funkcję Przewodniczącego Komisji Hodowlanej przy Okręgowej Radzie Łowieckiej. Skoro już mowa o zaszczytnych funkcjach to nie mogę pominąć powołania Kol. Tomasza Marczaka na członka Komisji Oceny Trofeów Łowieckich przy Okręgowej Radzie Łowieckiej w Wałbrzychu.

Zastanawiam się jeszcze nad tym, co mógłbym dodać rozpisując się na temat obwodu wałbrzyskiego i dochodzę do wniosku, że pominąłem wygodne podwody - linijki myśliwskie, które Nam służą na polowaniach zbiorowych. Mimo tego, że mamy z nimi aktualnie mały kłopot w związku z wydarzeniem, które miało miejsce na jednym z polowań, to jednak uważam, że dzięki nim przemieszczanie się na „zbiorówkach” w tym trudnym, górskim terenie nie jest męczące. To tyle co zapamiętałem i co uznałem za godne odnotowania, jeśli chodzi o obwód wałbrzyski.

A teraz przejdę do tego co na pewnym etapie swojej prezesowskiej działalności potraktowałem jako sprawę pierwszorzędną – najwyższej rangi. Nigdy nie zapomnę wrażenia jakie wywieźliśmy z Łowczym koła po zwizytowaniu obwodu łowieckiego w Lubsku.

Porażeni byliśmy poziomem zagospodarowania tego obwodu, stanem zwierzyny – w tym głównie sarny i „...et cetera”.

Zaczęliśmy od spotkania z Nadleśniczym w Lubsku po to tylko, aby uspokoić napiętą atmosferę i uzdrowić nie najlepsze wzajemne relacje i aby ze strony administracji lasów państwowych spotkało Nas zrozumienie dla wytyczonych celów mających głównie na względzie przywrócenie tego obwodu do zadowalającego stanu pod względem zagospodarowania łowieckiego.

Okazało się na przekór wszystkiemu i wszystkim, że sprawy niemożliwe okazały się możliwymi do załatwienia oraz że atmosfera – w tym również między Naszymi miejscowymi Kolegami momentami nieznośna daje się unormować i rok po roku, wprawdzie z niemałym trudem z obwodu z przysłowiową „jedną amboną” stało się to łowisko już w miarę atrakcyjne. Niewątpliwie łączyć Nas powinien uroczy dom myśliwski w Jałowicach, w którym ochoczo spędzam wolny czas i z którym łączę miłe wspomnienie ciekawych przygód łowieckich.

Podziw musi również budzić oryginalne wnętrze świetlicy myśliwskiej i wspaniałe udokumentowanie ślicznym freskiem najważniejszego wydarzenia w kole, które miało miejsce w 2013 r. W tym to bowiem roku Nasze Koło spotkał wyjątkowy zaszczyt poprzez przyznanie przez Kapitułę Odznaczeń Łowieckich Polskiego Związku Łowieckiego najważniejszego odznaczenia Łowieckiego „Złomu”. Żałuję bardzo, że to wydarzenie o najwyższej randze w historii koła, które już się nigdy nie powtórzy zostało zgoła niepotrzebnie zmącone powstałymi na tle błahego w mojej ocenie zdarzenia nieporozumieniami koleżeńskimi wydłużonymi aż zanadto w czasie. Jakże skromne było z Naszej strony uczestnictwo w podniosłej uroczystości dekorowania organizacyjnego sztandaru „Złomem” w Lądku-Zdroju. Żałować powinni ci, których tam wówczas nie było, bo przecież wówczas każdy z Nas – każdy członek Koła został tym zaszczytnym odznaczeniem wyróżniony i winien z tego tytułu czuć autentyczną dumę.

Zadbaliśmy o to, aby poprzez piękny fresk przedstawiający Św. Huberta wraz z dwoma odznaczeniami łowieckimi Koła - „Złotym Medalem Zasługi Łowieckiej” oraz „Złomem” pozostały trwałe świadectwa tych najwyższych zaszczytów, które spotkały Nas wszystkich – całe grono członków Górniczego Koła Łowieckiego „Szarak” w Wałbrzychu. Pozwolę sobie powrócić do przerwanego wątku z domem myśliwskim w Jałowicach, po to tylko , aby oprócz wzbogacenia wystroju świetlicy myśliwskiej, nie pominąć tego co zrobiliśmy dla polepszenia komfortu. Całkowicie zmienione zostało ogrzewanie, którego medium stanowi gustowny kominek, jak również wymienione zostały wszystkie wewnętrzne drzwi i okna a wymianę tą zawdzięczamy Kol. Hubertowi Noskowi.

Pozostaję w przekonaniu, że zgodnie z przyjętym już zwyczajem, fakt ten znajdzie potwierdzenie w okolicznościowej tabliczce. Budynek został ocieplony z zewnątrz oraz zabezpieczony przed wpływami wilgoci. Przełożony został dach nad drewutnią a to za sprawą kolejnego Kol. Przemysława Prochery, co jak sądzę znajdzie też odpowiednie, zwyczajowe potwierdzenie. Wzbogaciliśmy się o nową „Bonanzę” co też wymaga identycznego świadectwa w stosunku do Kol. Janusza Nowaka.

W zasadzie na każdym polowaniu zbiorowym w każdym obwodzie nie jeździmy już na niewygodnych przyczepach traktorowych wyścielonych snopkami słomy, lecz poruszamy się odpowiednio do tego przygotowanymi „linijkami myśliwskimi” a upolowaną zwierzynę w zgodzie z etyką przewozimy „karawanami”.

A teraz co do obwodu łowieckiego w Górze Śl., który należał zawsze do wyróżniających się pod względem gospodarki łowieckiej kilka ważnych uwag.

Wsiedlane były rokrocznie bażanty własnego chowu oraz w miarę skromnych możliwości zasiedliliśmy łowisko zającami. Odnotować również należy wzrastającą z roku na rok populację danieli. Docenić wypada wyjątkowe starania zmierzające do minimalizowania szkód łowieckich. Unormowana została kwestia związana z użyczeniem przez Kol. Henryka Cielińskiego miejsca pod „kolibą – wagonem” w Laskowej i korzystanie z tej w zasadzie skromnej ale spełniającej swoją rolę stanicy myśliwskiej zostało uporządkowane.

Z obwodem łowieckim w Górze Śl. łączę jakże istotną kwestię poruszoną przeze mnie na Zgromadzeniu Wyborczym dotyczącą przeorientowania polityki związanej z poszukiwaniem ofert na przynoszące pokaźne dochody dla koła polowania dewizowe.

W tym mającym miejsce dużym zróżnicowaniu ofert niepośrednią rolę odegrały zbiorowe polowania komercyjne organizowane dla krajowych myśliwych.

Koledzy! Stało się tak, że za sprawę tych polowań organizowanych w obwodzie górowskim przez Podłowczego Kol. Andrzeja Zalewskiego i uzyskiwanych na tych polowaniach rozkładów, słowom pochwalnym ze strony uczestników tych polowań nie ma końca, a myśliwi z całego kraju już grubo wcześniej rezerwują swoje uczestnictwo w tych atrakcyjnych polowaniach. W zasadzie każde polowanie zbiorowe mogło Nas w ostatnich latach zadowalać jeśli chodzi o wielkości rozkładów. Przyznam szczerze, że zawiedziony jestem, iż na Naszej internetowej stronie Koledzy prowadzący te polowania nie chwalą się osiągniętymi wynikami. Duże rozkłady zwierzyny tak na polowaniach zbiorowych jak i indywidualnych powiększały dochody Koła a zapobiegliwość Zarządu gwarantowała stały wzrost aktywów. Nie mogę również pominąć myśliwskich podwieczorków po polowaniach zbiorowych a te serwowane w obwodzie wałbrzyskim za sprawą właściciela „Karczmy Góralskiej” należały do wyjątkowo obfitych i smacznych. Z „Karczmą Góralską” kojarzą mi się organizowane karnawałowe bale myśliwskie – jakże sympatyczne – o których mówi się szeroko nie tylko w naszym myśliwskim środowisku.

Wyrażam nadzieję, że tradycja tak świętowanego po myśliwsku karnawału będzie kontynuowana.

Skoro o tradycji mowa, to nie mogę nie odnotować sukcesów Naszych Kolegów „tradycyjnie” już odnoszonych w myśliwskim strzelectwie sportowym. Osiągane w zawodach wyniki (w kolejności alfabetycznej) przez: Macieja Jońskiego, Wojciecha Koconia, Tomasza Marczaka, Mariusza Telkowskiego i Michała Usarka winny Nas napawać autentyczną dumą. Szanowni Koledzy! Za to Wam serdecznie dziękujemy.

W minionym okresie miały również miejsce nadzwyczajne i zarazem ciekawe przypadki myśliwskie, które nie zdarzają się często. Zaliczam do nich zdobycie przez Kol. Franciszka Jadacha w obwodzie w Górze Śląskiej dorodnego złotomedalowego rogacza, jak również pozyskanie przez Kol. Mariusza Telkowskiego jelenia-byka perukarza. Zdobycie tego oryginalnego trofeum zdarzyło się w tym obwodzie po raz wtóry, ponieważ pierwszym takim „szczęściarzem” z tym, że w bardzo już odległych latach był Nasz były Łowczy Koła ś.p. Kol. Zdzisław Karwat. W tym wszystkim co jest jeszcze godne odnotowania, podkreślenia wymaga działalność publicystyczna Naszego Kolegi Wojciecha Bołoza, prowadzona na łamach „Braci Łowieckiej”. Drogi Wojtku! Wysoko oceniam Twoje zręczne pióro publicystyczne oraz nadzwyczaj trafne odpieranie zarzutów przeciwników przeciwników łowiectwa – a jest ich przecież sporo.

Za prowadzoną na najwyższym poziomie polemikę mającą na celu obronę racjonalnego i prawego łowiectwa przyjmij ode mnie największe słowa uznania. Kończąc swoje refleksje jubileuszowe pozostaję w przekonaniu iż będą one w przyszłości stanowiły istotny przyczynek do bogatej historii Jubilata. Pozostałbym jeszcze w niezgodzie z własnym sumieniem, gdybym pamięcią nie wrócił do okresu przedwyborczego. Tajemnicą poliszynela było, że usiłowałem kreować na funkcję Prezesa Zarządu Kol. Stanisława Rogaczewskiego. Zadać można w tym miejscu pytanie – czym się kierowałem optując za dokonaniem takiego wyboru. Postaram się odpowiedzieć na tak postawione pytanie.

Kontakty moje ze Staszkiem – niewątpliwie długoletnie – pozwalały mi na stwierdzenie, że Jego podejście do łowiectwa jest nad wyraz szlachetne, że ceni sobie myśliwską przyjaźń oraz że potrafi umiejętnie tworzyć poprawne i sympatyczne relacje między Kolegami – myśliwymi – co jest Jego dużą zaletą. Całkowicie obcą mu jest prywata oraz niedobra myśliwska przywara, którą nazwę „chytrością”. Nie pamiętam również, aby się kiedykolwiek z kimś poróżnił. Te moje obserwacje a w zasadzie oceny z nich wynikające, a ponadto odnoszone sukcesy zawodowe, których źródło upatrywałem w Jego wyjątkowych zdolnościach menedżerskich utwierdziły mnie w przekonaniu, że te przymioty gwarantują skuteczne prowadzenie Naszego Koła w niewątpliwie trudnych dla łowiectwa czasach. Nie pomyliłem się i z satysfakcją stwierdzam, że dzięki tym Jego osobistym walorom miało miejsce wzajemne między nami zrozumienie ułatwiające harmonijną współpracę z jasno wytyczonym celem „dobro Koła” przede wszystkim. Chciałoby się powiedzieć w tym miejscu „sic fata tulere”....”tak losy mieć chciały” i chyba dobrze sprawiły, że wówczas aktem wyborczym w sposób odmienny od oczekiwanego podzielone zostały funkcje w Zarządzie Koła.

Pragnę również wyrazić moje szczere uznanie i podziękowania pozostałym członkom Zarządu Koła:

Podłowczemu Kol. Leszkowi Tomaszewiczowi za systematyczną i staranną pracę zwieńczoną zadowalającym stanem gospodarki łowieckiej oraz za wprowadzenie takich rozwiązań, które doprowadziły do zdecydowanej poprawy atmosfery i ukształtowania wzajemnych relacji między miejscowymi myśliwymi na zasadach koleżeńskich.

Podłowczemu Kol. Andrzejowi Zalewskiemu za zagospodarowanie na najwyższym poziomie obwodu łowieckiego w Górze Śl., poświęcenie prywatnego czasu na rzecz prowadzenia hodowli bażantów z przeznaczeniem na ich wsiedlenie do łowiska a wreszcie za wyniki komercyjnych polowań zbiorowych, które przyniosły Naszemu Kołu krajową sławę.

Skarbnikowi Kol. Włodzimierzowi Kowackiemu za nad wyraz staranne prowadzenie dokumentacji finansowej Koła, za Jego dbałość w celowym wykorzystaniu zasobów finansowych Koła oraz terminowy przepływ dokumentów rachunkowych a ponadto za wyrażony w mojej obecności podziw ze strony urzędników Urzędu Skarbowego co do poziomu dokumentowania działalności finansowej Koła.

Sekretarzowi Kol. Wojciechowi Niedźwiedzińskiemu za rzetelne wywiązywanie się ze stale narastających obowiązków dotyczących prawidłowego rejestrowania istotnych administracyjnych zaszłości związanych z działalnością Koła oraz za staranną obsługę biurową związaną z członkostwem Koła w Zrzeszeniu PZŁ a także odnoszącą się do relacji między Członkami Koła a jego władzami. Dziękuję także za założenie strony internetowej z gustownie wkomponowaną witryną.

W tym miejscu pozwolę sobie również na jedną – jakże wymowną konstatację, którą jak sądzę podzielą w całości byli członkowie Zarządu Koła.

Sądzę, że współpraca między Nami układała się harmonijnie i mimo konieczności rozwiązywania niekiedy nader poważnych problemów, nigdy nie kierowaliśmy się złymi intencjami. Byliśmy również dalecy od jakichkolwiek osobistych animozji. Uważam także, że w mojej prezesowskiej działalności spełniłem się do końca pozostając w zgodzie z „norwidowskim” przesłaniem „Promethidiona”, że „...słowo jest czynem testamentu”.

Wreszcie chciałbym złożyć uznanie Przewodniczącemu Komisji Rewizyjnej Kol. Aleksandrowi Bołozowi oraz członkowi tej Komisji Kol. Jackowi Woźniakowi. Nie zawsze zgadzałem się z ocenami prezentowanymi przez Komisję Rewizyjną co nie oznacza, że je lekceważyłem. Wprost przeciwnie – ceniłem sobie wszystkie krytyczne uwagi i podchodziłem do nich z najwyższą powagą.

Dziękuję Wam Szanowni Koledzy za wnioski i oceny przedstawiane na Walnych Zgromadzeniach, prosząc o kontynuowanie tej wyważonej a zarazem starannej działalności kontrolnej.

Każdy jubileusz i nasz również to najlepsza okazja do wspomnień, porównań i refleksji nad czasem minionym.

Szanowni Koledzy! Zachęcam „do pióra” wyrażając nadzieję, że ten doniosły 70-letni jubileusz aktywność taką wyzwoli.

 

Michał Opielewicz

Wałbrzych – w marcu 2016

 

 

Strona internetowa używa plików cookies do prawidłowego działania strony. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dla plików cookies oznacza, że będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Ustawienia te można zmieniać w przeglądarce internetowej. Więcej informacji w Polityce plików cookies